logo

Powroty – Wenecji trzeba było powiedzieć – do zobaczenia!

Ostatni dzień w Wenecji to zawsze nieco smutny czas.

Czas wyjazdu, to konieczność pozostawienia niewykonanych ujęć, chęć zrealizowania jeszcze choć kilku pomysłów na zdjęcia, jak również pożegnanie niesamowitych, poznanych przez ostatnie dni miejsc. Wszystko to będzie musiało poczekać do następnego przyjazdu do Wenecji.

Ostatni dzień rozpoczęliśmy od wędrówki po w tej części miasta, gdzie tętni jeszcze prawdziwe życie, bez zgiełku turystów.

 

To tu jest szansa na wykonanie autentycznej fotografii ulicznej oddające charakter codziennego życia mieszkańców. Lokalne dzieci, grupkami podążające do szkół i przedszkoli. Spotkana Mama z dzieckiem, która czekała na męża, a ten właśnie pojawił się na łodzi, podpływając do nabrzeża, by przekazać zapewne bardzo ważny pakunek. 

Takich i innych niesamowitych obrazków mamy okazję być świadkami.


Mroźny i rześki poranek wraz z chwilami  towarzyszącymi promieniami porannego słońca. Spokojny czas. Trochę delektowania się chwilą.

Zatrzymanie się i docenienie piękna stacji benzynowej usytuowanej przy nabrzeżu. Po prostu piękne naturalne widoki Wenecji, tej gdzie nie docierają turyści, gdzie toczy się normalne życie, takie proste i zwyczajne.

 


Czas płynął, rytmicznie odmierzając ostatnie momenty wyjazdu i jak klepsydra nieubłaganie przypominając, że to ostatni etap, gdy trzeba obrać kierunek powrotny do naszego apartamentu. Wracając do mieszkania, odkryliśmy usytuowaną nieopodal, genialną kawiarenkę. Dla mnie wybitną, bo oferująca możliwość wyboru różnych odmian ziaren kawy do przygotowania i skosztowania espresso.

W czasie, gdy cała grupa delektowała się cukierniczymi smakołykami, mnie udało się wysączyć 4 espresso z wybieranych za każdym razem kolejnych odmian. Cudowne smaki i aromaty trzeba było pożegnać, lecz pozostaną na stałe we wspomnieniach.

Po wymeldowaniu i małej przeprowadzce naszych bagaży, pozostała cenna chwila na ostatni wenecki spacer.

Nikt jednak nie odkładał aparatów. Światło sprzyjało twórczym podpatrywaniem odsłaniając co jakiś czas kolejne fotograficzne obrazy.

Tuż przed 14:00 mogliśmy już tylko powiedzieć – do zobaczenia!

 

Leave a comment