Siłownia FOTOgraficzna cz. VII

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie stypendium_szara1.jpg

“Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci”

Fotografowanie wśród ludzi, człowiek w reportażowym ujęciu cz. II

Jeżeli mówimy o człowieku to nieodzownym jest jego środowisko życia, miejsce jego przebywania czy wykonywania pracy. Dla mnie to jeden z piękniejszych tematów by własnie pokazując człowieka pokazać go w trakcie jego codziennych etapów życia.

Czasami rysy człowieka bywają ciekawymi, opowiadającymi o jego charakterze i życiu. Odpowiednio można oświetlając jego twarz wydobyć określone przymioty, zbudować niejako narrację portretując nawet taką osobę w studio.

Tutaj jednak dochodzi nieco nienaturalna sytuacja. Każdy człowiek funkcjonuje w określonym środowisku i utożsamia się z miejscem. Niemal jak drzewo zapuszcza korzenie wzrastając i wtapiając się w miejsce gdzie funkcjonuje. Staje się dla mnie to czymś, co w najlepszy sposób może dopełnić zobrazowanie jego sylwetki, portretu, jego osoby fotografując go.

Kiedy zostałem zaproszony do udziału jako jeden z prowadzących na warsztaty fotograficzne FOTOKĄT2020 przez Radzyński Klub Fotograficzny KLATKA pod koniec lipca 2020r. tuż po przyjeździe do miejscowości Łuniew zobaczyłem stary kombajn, odbywały się prace na polu.

Luniew 24.07.2020 Zniwa na Lubelszczyznie w miejscowosci Luniew Fot. Dariusz Szubinski / FORUM

Powitałem się z uczestnikami lecz w głowie miałem wciąż kombajn na polu. Chwilę później na kilkanaście minut udałem się w kierunku kombajnisty.
Na początku gdy kombajn przejeżdżał obok kosząc kolejne łany zboża uśmiechnąłem się, starszy pan na kombajnie również to uczynił. Ponieważ znajdowałem się na prywatnym polu podszedłem do gospodarza stojącego przy ciągniku z przyczepą. Szczere kilka zdań o moich odczuciach, że to piękny widok, że żniwa w moich terenach jeszcze się nie rozpoczęły. Po chwili już wiedziałem kim jest ów człowiek przy ciągniku lecz moim celem było to co spowodowało fakt, że się pojawiłem. Chciałem zrobić zdjęcie starszemu panu na kombajnie.

Gdy znalazł się w miejscu gdzie zawracał ja już tam czekałem. Obserwując wiedziałem gdzie jest szansa by na chwilę zagaić rozmowę. Przedstawiam się i mówię kim jestem, mówię to co myślę i co jest prawdziwe, że bardzo mi się podoba ta cała piękna sytuacja jego pracy na starym kombajnie. W tym wszystkim przede wszystkim jestem szczery a moje intencje bardzo otwarcie przedstawiam, że chcę zrobić zdjęcie jemu gdy pracuje.

Jadąc na stopniach kombajnu wraz z nim muszę uważać, nie jest łatwo nawet na wyciągnięciu ręki wykonać zdjęcie. Czas poświęcam na rozmowę.

Pan Zygmunt ma już 74 lata a na kombajnie pracuje od kilkudziesięciu lat. Jest wciąż radosny i bardzo pogodny, kocha to co robi a tak przynajmniej odbieram ten widok jego rozpromienionej twarzy w świetle słońca.
Wiem, że jadąc wraz z nim nie mam szansy na wykonanie zdjęć jakie miałem w głowie. Nie wiedziałem, że miejsca jest tak niewiele skąd mógł bym zrobić ciekawe ujęcie.

Wszystko na bieżąco weryfikuję i podejmuje decyzję o tym, by poprosić o chwilę przerwy i to, bym mógł wykonać mu portret poza kombajnem.

Mógłbym po moim przyjeździe pozostać na etapie tego, że widziałem piękny mały kombajn ze starszym człowiekiem, który na nim pracował. Ponieważ dałem jednak sobie przyzwolenie na podążanie za moją potrzebą dokumentowania takich obrazów poniżej mogę zaprezentować wykonane w tym krótkim czasie zdjęcia pana Zygmunta.

Bardzo podobną sytuację miałem podczas ostatniego pobytu nad polskim morzem w Łebie.

Moja uwagę zwraca na plaży pewna starsza pani. Wyróżnia się spośród innych osób swego rodzaju dostojnością spędzania czasu na plaży, tym jak delektuje się przestrzenią wokoło. W dłoni dodatkowo trzyma aparat fotograficzny na klisze. Zrobiłem niepostrzeżenie 2 może 3 zdjęcia ale po chwili rozmowy pani Maria prosi o to by zrobić jej zdjęcie jej aparatem.

Oczywiście uczyniłem to i chwilę później mogłem kontynuować z nią rozmowę. Wiem już, że Karol Wojtyła udzielał jej sakramentu bierzmowania a ona sama pochodzi z Wadowic. Znajdujemy wspólne tematy do rozmowy m.in. muzyka. Ona już emerytowana pani profesor akademii muzycznej ja zaś w historii mojego życia zapisałem 20 lat grania w orkiestrze dętej.

Rozmowa pozwala mi na zadanie pytania o to, czy mogę zrobić jej zdjęcie, te wykonuję w trakcie rozmowy gdzie mam okazję dowiedzieć się wielu ciekawych informacji.

Pani Maria mocno gestykuluje opowiadając, jest bardzo szczera w swoich poglądach i przekonaniach w kwestii muzyki, opowiada o ludziach, miejscach i tym wszystkim co w życiu wciąż ją fascynuje.

Wykonując zdjęcia nie wiem jeszcze co może okazać się najcenniejszym z ujęć. Wiem natomiast, że chce te zdjęcia zrobić tak po prostu, dla własnej potrzeby ale za przyzwoleniem pani Marii.

Zdjęć wykonałem sporo, trudno było mi uchwycić ten moment otwartych oczu, wciąż opowiadając pani Maria jak by śniła zamykając oczy i zanurzając się w opowieściach.

W pewnym momencie rozmowy widzę kontem oka idącego z tyłu psa, nie wiem czemu ale wierzę, że warto wykonać kolejne zdjęcie co czynię raz i kolejny raz. Zastanawiam się, że udało mi się nie uciąć wychodzącego już z kadru psa, nie wiem czy w ogóle zdjęcie jest udane i czy miało sens. Zrobiłem go bardzo instynktownie wciąż prowadząc rozmowę z panią Marią i słuchając jej opowieści. Ona sama mocno wciąż gestykulowała, opowiadając wciąż jak by z zamkniętymi oczyma odtwarzała w swojej głowie wspomnienia.

Zdjęcie z psem okazuje się dość trudnym w odbiorze i sam na początku nie mam przekonania, czy oby go pokazywać. Ono samo jednak nie daje mi spokoju, wracam do niego i wciąż jest w mojej głowie. Na początku myślę sobie, szkoda, że pani Maria ma zamknięte oczy, że może powinna mieć inną mimikę twarzy itp.

Fotografia jednak jest swego rodzaju zapisem chwili a ta okazała się jedyną w swoim rodzaju. Dwa plany zdjęcia przecież idealnie ze sobą współgrają myślę, mimika twarzy i gestu pani Marii jest tak samo intrygująca jak i pies w drugim planie zdjęcia.

Ostatecznie zdjęcie jednak postanawiam pokazać, jest może kontrowersyjne, może nieoczekiwane ale nie pozwala by przejśćobok niego obojętnie. Zdjęcie wywołujące emocje to zdjęcie w jakiśsposób dla mnie ważne, takie zdjęcia stają się dla mnie cenne, takie lubię robić więc też i to zdjęcie postanowiłem tutaj pokazać.

Wspomniane dwie sytuacje i moje związane z tym myślenie, analiza i sposób jak wykonuję zdjęcia to mały przykład tego w jaki sposób podchodzę do realizowanego tematu.

Czasami lubię wejść w inny i obcy całkiem dla mnie świat ale już nie na kilkanaście minut a na kilka godzin. Niektóre z tematów realizuje nawet po kilka miesięcy wciąż wracając i ponownie poznając świat i człowieka, którego fotografuję. Tym jednak tutaj nie będę się zajmował a jako przykład takich projektów mogę zaprosić do odwiedzenia np. dwóch poniższych galerii na mojej stronie:

Arena

BEZSENNA

Serce Miasta

Tematem jaki chciał bym się jeszcze zająć to temat społeczności wyznaniowych. Przykładem trudnego do zrealizowania materiału jest np. czas pielgrzymek Chasydów. Jednym z nich jest Leżajsk wraz z grobem cadyka Elimelechia będących dla nich samych jednym z najświętszych miejsc na świecie.

Elimelech był jednym z trzech najbardziej znanych cadyków dawnej Polski. Zasłynął jako uzdrowiciel dusz i ciał oraz jako najbardziej aktywny głosiciel chasydyzmu – buntowniczego nurtu religijno-mistycznego w judaizmie.

Dla mnie jednak nie to jest najważniejsze a fakt, że to całkowicie obcy mi świat a jednak sposób w jaki wykonuję takie zdjęcia jest tak bardzo neutralny, że mogę wejść również i w tą społeczność podczas tworzenia materiału fotograficznego. O tym jak to robię kilka zdań poniżej ale też nieco opowieści w załączonym na samym dole wpisu filmie.

W tym jednak momencie serdecznie zapraszam do obejrzenia materiału z realizacji w Leżajsku 28 marca 2019r.

Społeczność nieco bliższa mojej wierze to osoby wyznania prawosławnego. Tutaj z przyjemnością uczestniczę w kolejnych uroczystościach jakie się odbywają. Fascynujący czas gdy fotografując mogę obserwować głębokie przezywanie czasu uroczystości świątecznych tych osób w danym miejscu.

Miejsce i uroczystość, które postanowiłem zaprezentować to Święto Przemienienia Pańskiego na Św. Górze Grabarce.

Grabarka jest miejscem gdzie pielgrzymuje dużo osób wyznania prawosławnego. Głębia wiary i przeżywania tego czasu jest bardzo wyraźnie widoczna na twarzach pielgrzymów.

Szukam swojego miejsca, szukam możliwości by być bardzo blisko wydarzeń i ludzi, którzy tutaj się znajdują ale jednocześnie by nie przekroczyć granicy, która choć niewidoczna nie chce by została przeze mnie przekroczona.

Staram się być niewidoczny w tym co robię, że fotografuję. Nie chodzi jednak o to by fotografować z ukrycia a o to, że podnosząc aparat do oczu wiem już chwilę wcześniej jaki będę wykonywał kadr. Wiem dokładnie co i jak chce pokazać na zdjęciu. Wszystko to już chwilę wcześniej mam niemal ułożone w głowie. Zachowuję ogromny szacunek dla osób wokół mnie, aparat jeśli unoszę to spokojnie, wcześniej obserwując temat jaki mnie interesuje daję po sobie poznać, że to jest dla mnie coś co szanuję, co mnie fascynuje. Czasami gdy moje spojrzenie spotka się ze spojrzeniem bohatera ewentualnego zdjęcia, szczerze się uśmiecham, czasami to skiniecie głowy, czasami krótka szczera rozmowa.

Bardzo mi tutaj odpowiadają słowa Arkadiusza Goli, gdyż tutaj “fotografuję niespiesznie”.

Jedną z trudności w tym temacie jest czas kiedy podejmuję się realizacji zdjęć. Najczęściej jest to wieczór i noc. Wtedy odbywają się liturgie i uroczystości gdzie przybywa uczestników.

Jestem pośród nich. Jestem już tym, który został zauważony, daję się poznać tym, że jestem, że nie wprowadzam zgiełku swoim zachowaniem i sposobem wykonywania zdjęć. Nie wszystko co bym chciał fotografuję, czasami jest ułamek sekundy za późno, wówczas już nie podnoszę aparatu i nie wykonuję tego ujęcia jednakże zachowuje go w pamięci.

Staram się wykonywać jedno zdjęcie, nie chce by osoby, które fotografuję poczuły się jak na strzelnicy gdy miał bym robić zdjęcia serią w paracie. Dźwięk migawki aparatu w czasie modlitewnego skupienia nie jest tym, co miało by nie naruszać powagi tego czasu dla tych osób.

Mój ubiór jest w zgodzie z ubiorem uczestników, zachowanie spokojne i bez żadnych energicznych ruchów. To nie czas i miejsce na bieganie, skakanie, gwałtowne zmiany pozycji, miejsca itp.

Szacunek, umiar, powaga, szczerość i zrozumienie. Jeśli te przymioty w sposób prawdziwy czujemy to z łatwością odnajdziemy się w takim miejscu pośród obcych nam osób.

Zapraszam do obejrzenia materiału fotograficznego jaki realizowałem w ubiegłym roku a następnie zapraszam do prezentacji zdjęć i filmu, które powstały w tym roku w Grabarce.

Poniżej mała odsłona materiału wykonanego w trakcie wspomnianych uroczystości jako materiał czarno biały a następnie film i prezentacja sporej ilości kolorowych zdjęć.

Leave a Comment